Profil Twojej firmy na LinkedInie generuje znikome reakcje (lub żadnych), ma niewiele wyświetleń i nie przynosi żadnych zapytań ofertowych. Pewnie już wiesz, że algorytm promuje żywych ludzi, a nie firmowe logo. Dlatego na poniedziałkowym spotkaniu zespołu rzucasz: „Słuchajcie, musimy budować marki osobiste. Niech każdy wrzuca coś od siebie promujące firmę, udostępniajcie też posty z profilu marki”.
W efekcie przez pierwsze dwa tygodnie trzech najodważniejszych pracowników udostępnia wpis z bloga z dopiskiem „polecam” lub „warto przeczytać”. Potem jednak zapada cisza, a wskaźniki aktywności wracają do punktu wyjścia. Temat po cichu umiera, a Ty kompletnie nie rozumiesz, dlaczego.
Powodów może być kilka, ale przede wszystkim nikt nie chce czuć się jak darmowa tablica ogłoszeniowa własnego pracodawcy. Jeśli zależy Ci na tym, aby zespół faktycznie zaczął budować swoją obecność na LinkedInie i żeby przynosiło to firmie zapytania ofertowe, musisz podejść do tego strategicznie.
1. Zlikwiduj tzw. paraliż “pustej kartki”
Najczęstszy powód milczenia specjalistów jest banalny, nie wiedzą, o czym pisać i boją się, że ktoś w branży ich wyśmieje. Programista myśli, że jego codzienne zadania to banał, a handlowiec nie chce wyjść na naganiacza. Dlatego, zamiast rzucać ogólne hasło „bądźcie aktywni”, musisz dostarczyć ludziom narzędzia i inspiracje (a jeszcze lepiej – konkretny kontekst i tematy):
- Wyciągaj wątki z codziennej pracy
Dobry post nie musi być rozprawą naukową. Wystarczy opis problemu z minionego wtorku, np. błąd w konfiguracji bazy danych, trudne pytanie od klienta na wdrożeniu albo to, dlaczego jakiś proces zajął dwa razy więcej czasu, niż zakładał plan.
- Zbuduj bazę tematów
Przygotuj listę gotowych zagadnień i pytań pomocniczych. Twój specjalista nie powinien zaczynać od myślenia „co ja mam dzisiaj wrzucić”, tylko wybrać z listy wątków, na których się zna i opisać go swoimi słowami.
2. Daj wsparcie, a nie kolejny obowiązek
Ekspert w firmie ma swoją bieżącą pracę – dowozi projekty, pisze kod, rozmawia z klientami. Jeśli dorzucisz mu pisanie postów jako kolejny obowiązek na „koniec dnia”, przegrasz z jego kalendarzem.
Rola firmy polega na maksymalnym obniżeniu progu wejścia, dlatego:
- zapewnij wsparcie redakcyjne
Daj pracownikom możliwość przegadania pomysłu. Często wystarczy 15-minutowa rozmowa, z której ktoś z zewnątrz wyciągnie esencję i przygotuje wersję roboczą do autoryzacji specjalisty.
- przygotuj zaplecze wizualne
Odbiorcy nie chcą oglądać stockowych grafik sprzed dekady (a Twoi ludzie ich wrzucać). Potrzebują dobrych, autentycznych zdjęć z biura i prostych szablonów, których autorzy postów nie będą się wstydzić przed znajomymi z branży.
Porozmawiajmy o współpracy
3. Zacznij od siebie
Żaden program budowy marek osobistych nie zadziała, jeśli liderzy organizacji ograniczają się jedynie do lajkowania postów innych.
Jeśli zarząd i liderzy działów nie zabierają głosu publicznie, zespół od razu uznaje, że cała ta „aktywność” to tylko marketingowy wymysł. Widząc natomiast, że liderzy dzielą się wiedzą, biorą udział w dyskusjach i pokazują kulisy decyzji biznesowych, pracownicy zyskują nieformalne przyzwolenie na to samo. Buduje to kulturę, w której obecność na platformie jest traktowana jako naturalna część pracy eksperta, a nie fanaberia marketingu.
4. Pokaż pracownikowi, co z tego ma
Nikt nie będzie rozwijał profilu wyłącznie po to, by podbijać statystyki w dziale marketingu. Twoi pracownicy zaangażują się tylko wtedy, gdy poznają własną korzyść:
- silny profil na LinkedInie to ich kapitał zawodowy, który zostaje z nimi na lata;
- do ekspertów z wyrobioną renomą dzwonią z zaproszeniami na konferencje i do podcastów;
- to pozycja eksperta, z którym klienci rozmawiają po partnersku, a nie z pozycji siły.
Firma zyskuje naturalne dotarcie do klientów i zaufanie rynku, a pracownik buduje swoją wartość zawodową. Obie strony wygrywają tylko wtedy, gdy ten bilans jest równy.
✕
Jak to robi większość firm
- •Odgórne polecenie: „Udostępniajcie posty z profilu firmy”
- •Pozostawienie pracownika sam na sam z pustym dokumentem
- •Presja na natychmiastowe zasięgi i wyniki od pierwszego dnia
- •Zarząd i liderzy, którzy sami niczego nie publikują
✓
Jak to powinno wyglądać
- ✓
Swoboda: autorskie przemyślenia i wnioski z realnych projektów - ✓
Wsparcie: krótka rozmowa i pomoc w dopracowaniu gotowego tekstu - ✓
Systematyczność: cierpliwe budowanie nawyku dzielenia się wiedzą - ✓
Przywództwo: liderzy, którzy pierwsi pokazują, jak robić to dobrze
Gdzie zazwyczaj pojawia się problem?
Najczęstszą przeszkodą nie są złe chęci Twoich pracowników, tylko brak czasu i ludzi do pilnowania całego procesu. Dział marketingu ma na głowie bieżące kampanie, a eksperci techniczni – swoje projekty. W efekcie nikt nie ma wolnej godziny, by siąść z programistą, zrobić z nim wywiad i ubrać jego wiedzę w zwięzły, angażujący tekst.
Właśnie dlatego wiele organizacji decyduje się na wsparcie partnera z zewnątrz. W Moonwise pomagamy poukładać ten proces od fundamentów: prowadzimy szkolenia i konsultacje, tworzymy banki tematów i przejmujemy bieżącą produkcję treści. Dbamy o to, by publikacje brzmiały naturalnie, trzymały wysoki poziom merytoryczny i przede wszystkim – przynosiły firmie zapytania od właściwych partnerów biznesowych.
Jeśli widzisz, że wiedza w Twoim zespole leży odłogiem, a profile pracowników milczą – odezwij się do nas. Pomożemy przełożyć kompetencje Twoich ludzi na systematyczną obecność, która buduje autorytet całej organizacji.
Przeczytaj także:
